środa, 29 grudnia 2010

w przerwie

Stroik na naszym stole - przerobiony wianek jesienny. Ale tak to juz jest, ze innym zrobilam stroiki swiateczne a sobie nie.



Ale nie o stroiku chcialam pisac. Przepraszam z gory za brak polskiej czcionki ale ... bywa /o tym tez nie chce mi sie pisac/.

A wiec ... chcialam sie pochwalic niektorymi prezentami znalezionymi pod choinka. Dostalam welne czesankowa, igly do welny i gilotyne z dodatkowymi ostrzami, a nawet dwie takie same gilotyny :)




moja pierwsza kulka i ostatnia bo igly na niej polamalam :/





tak sie wkurzylam, ze zrobilam sobie nowe igly. Zlamane koncowki wbilam do kredek - jak widac na zalaczonym obrazku. Niestety dlugo nimi tez nie pofilcowalam.





Tak sie napalilam na te welne, ze zaczelam filcowac na mokro. A tak mi wyszlo:





A na koniec karteczka swiateczna od Ecili - dziekuje!



piątek, 24 grudnia 2010

Wesołych Świąt!!!

Z całego serducha życzę Wam Kochani zdrowych, spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia!!!

/a poniżej to, czego nie zdążyłam wcześniej zamieścić/








sobota, 18 grudnia 2010

wianek

był u mnie tylko jedną noc ale zdjęcie zdążyłam mu zrobić. Byle jakie ale jest :)
(te pierniki to masosolne, robione własnoręcznie ale nie obfocone bo zapomniałam, więc o nich nie pisałam nigdy wcześniej. Rozeszły mi się w niewiarygodnie szybkim tempie, muszę koniecznie dopiec)



niedziela, 12 grudnia 2010

z braku czasu

tak późno zamieszczam post i tak późno piszę o wymiance u Basi. Dziękuję Renacie ogromnie za gwiazdki szydełkowe /jak wykorzystam to się pochwalę, tylko okno umyję/, choinki, papiery z reniferami /które wcześniej mnie nie zachwycały a teraz je pokochałam i już zamówiłam kolejne bo obejść się bez nich nie potrafię, wstążki i całą resztę przydasi. To była moja pierwsza wymianka i na pewno nie ostatnia. Następnym razem będę sprytniejsza i troszkę szybsza. Przepraszam za spóźnialstwo. Dla niewtajemniczonych: miało być zrobione do 6 grudnia. Ja pokazuję dopiero dzisiaj i to jeszcze nie wszystko. Przepraszam, przepraszam, przepraszam! Chyba za dużo sobie wzięłam ostatnio na głowę. Dzisiaj miałam dzień wolny a w planach prace hendmejdowe. Okazało się, że organizm odmówił mi posłuszeństwa i próbował odespać cały tydzień przez jedno niedzielne popołudnie. I przespałam tę niedzielę.
Jeszcze dwie brochy muszę dzisiaj zrobić i trzy karteczki bo były „na wczoraj” a rano o 6.00 pobudka więc już uciekam. Pozdrawiam wszystkich zaglądający :*:*:*

To dostałam

A to zrobiłam







niedziela, 5 grudnia 2010

nie od Mikołaja

ale dostałam prezenty.
DZIĘKUJĘ DZIEWCZYNY :*

Pierwszy z zacisza wysnionego.





Szkoda mi było rozpakować a jednak





W książeczce przepiękne ilustracje…
/przy okazji młody miał jeden prezent więcej od Mikołaja/





Dostałam jeszcze żołędzie od Ines, takie jak chciałam, piękne



A młody przy okazji stempelki /farciarz!/



A jak już tyle zdjęć wrzuciłam, to kartkę z okazji wczorajszego święta, co dla Basi miała być, też jeszcze dorzucę



środa, 1 grudnia 2010

moje miasto nocą

tak wygląda moje miasto nocą - dzisiaj.
Zdjęcie na wyzwanie w art-piaskownicy. Ot i tyle.
I spadam :)

poniedziałek, 29 listopada 2010

nie tylko amarantowo



Robiłam już kwiatki organzowe - broszki, kwiatki organzowe – na kartkach, a na wyzwanie Monochromatycznie #13 zrobiłam kwiatki organzowe - magnesy. Uwielbiam te kwiatki i koniec i kropka. Miało być amarantowo i zapewniam, że jest. Zdjęcia fatalne ale nie muszę chyba tłumaczyć, że jak wstaję to jeszcze ciemno a jak wracam z pracy to już ciemno. Magnes pod kwiatkami też był na wyzwanie. Tak się złożyło, że dzięki monochromatycznym wyzwaniom art-piaskownicy tuszuję rysy na lodówce.





/i zdjęcie dodane 01-12-2010/


Ale broszki to tak na początek bo się dziurka rozkręciła. Zresztą po co spać jak można kleić. I wykleiłam coś specjalnie dla siebie. Choineczkę. Będzie pasowała do wianka.

z przodu:



z tyłu:





niedziela, 28 listopada 2010

dla Milenki

Niespodziewanie w tamtym tygodniu znalazłam się na chrzcinach. Rano szybko zrobiłam karteluchę, pstryknęłam jej nawet fotkę, włożyliśmy jeszcze dodatkowy papier do środka i pojechaliśmy. Żyję ostatnio na wysokich obrotach i zapomniałam o niej. A dzisiaj zrzucając zdjęcia z aparatu sama mi się przypomniała.





środa, 24 listopada 2010

skończyłam

Siedziałam dwa wieczory i właśnie skończyłam. Zrobiłam fotki i od razu umieszczam bo jutro już nie będę w posiadaniu tych szyszkowych prac. Już są zresztą spakowane i gotowe do drogi. Mam nadzieję, że spodobają się nowej właścicielce. Wianki są tak czasochłonne, że sobie w tym roku adwentowego nie sprawię.
A kula? To była moja pierwsza i pewnie nie ostatnia. Sobie też nie zrobię póki co, bo niby kiedy?

Z pozdrowieniami dla wszystkich, którym doba za krótka :*







Wianek adwentowy bez swieczek bo nie posiadam czerwonych.
Zdjęcie bez lampy błyskowej



i zdjęcie z lampą błyskową




Mogłam jeszcze pstryknąć w poziomie. Za późno. Trudno.