niedziela, 20 czerwca 2010

w sobotę

Wczoraj z samego rana zaraz po wypiciu kawy popędziłam na zakupy. Nakupowałam materiałów, wstążek, koralików, nici i … zaczęłam robić broszki. Cały dzień mi one zajęły, cały wieczór i jeszcze pół nocy. Kręgosłup mnie boli :( A synek namawia mnie dzisiaj na dzień masosolny. Zobaczymy. Chyba na leżąco będę lepiła :)

Moje broszki, każda inna:



















szkoda czasu zamieszczać reszty, każda inna i wszystkie podobne więc:



Jak widać naprawdę się napracowałam.

3 komentarze:

  1. Zobaczyłam twój komentarz i jestem. Faktycznie się napracowałaś. A masa solne twory są urocze.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. wyjątkowo udane:)i kolorystycznie cudne, ja na razie jedną broszkę popełniłam w kolorystyce mi dalekiej bo miałam tylko taki materiał,wszystko mi się podoba, tylko do wycinania nie mam cierpliwości:)

    OdpowiedzUsuń
  3. sa piekne, widac ze wpadlas w trans broszkowy.

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za list
za każde słowo przecinek i kropkę
całuję w rączkę i stopkę