piątek, 15 października 2010

matrioszka

moja pierwsza. Ten pomarańcz nie jest tak rażący jak na zdjęciach.
Zastanawiam się, żeby którejś nocy pomęczyć się bardziej i zrobić taką prawdziwą – rozkładaną.
Zobaczymy.
Czas pokaże.
A ja pokażę Wam – jak zrobię.





3 komentarze:

dziękuję za list
za każde słowo przecinek i kropkę
całuję w rączkę i stopkę