niedziela, 4 grudnia 2011

poplątałam sznurki

Tak jak pisałam tutaj - to nie była moja ostatnia lampa. Zrobiłam jeszcze jedną.
Przepis na lampę:
- jeden balon
- dwie szpulki bawełnianego sznurka
- jeden klej wikol
- kabel do lampy /nie wiem jak to się fachowo nazywa/
- para rękawiczek ochronnych /ja osobiście nie polecam/

Na początku bez kabla ale z balonem wyglądała tak:


W dzień wygląda tak:




W nocy wygląda tak:




U mnie wisi lampa z delikatnego, jasnego sznurka, u synka z ciemnego i grubego i on ma dużo jaśniej w pokoju ode mnie. Zatem powiadam Wam: jasność światła zależy tylko od mocy żarówki.

Z tego samego sznurka zrobiłam jeszcze proste i szybkie lampiony. Jeden nie dotrwał do nocy.



A na koniec ważna informacja. Kto jest chętny na szary komin Jasz niech stanie w kolejce chętnych ---> tutaj

3 komentarze:

  1. U łał! Ależ ta lampa świetnie wygląda! Czad, podziwiam :)
    Dzięki za chęć przygarnięcia komina :D
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziurko no Tobie to wychodzi rewelacyjnie!!!Ja spróbowałam i powiem tak...może za drugim razem:)Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękna lampa!! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za list
za każde słowo przecinek i kropkę
całuję w rączkę i stopkę