niedziela, 10 marca 2013

czarna owca

Czarna owca nie jest farbowaną owcą. Wyszła zupełnie przypadkowo. Wszystko przez to, że ustawiłam za wysoką temperaturę w piekarniku i spaliły mi się racice. Muszę przyznać, że jestem leniwa ale nie głupia. Więc zamiast ulepić i upiec nowe nogi, włożyłam samą owcę do piekarnika, podkręciłam temperaturę i spaliłam ciasto.
Dla porównania prezentuję dwie wersje: spaloną i normalną.
I przypominam o candy, w którym nagrodą jest para podobnych owieczek.






9 komentarzy:

  1. nie wiem,która ładniejsza:):)chyba ta czekoladowa

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem przez przypadek powstaja najlepsze pomysly:) Czarna owca wyszla super!Swietnie sie wyroznia przy bialej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale świetna wyszła, taka czekoladowa.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie się też bardziej owczy Murzyn podoba, lubię egzotykę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna ta czekoladowa... spal więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetne te owieczki- i biała i czarna i w ogóle im więcej się wczytuję w twojego bloga tym bardziej mi się podoba,będę częstym gościem-pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny pomysł na święta ;) Zdecydowanie wolę "spaloną" ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. jestem tu u Ciebie po raz pierwszy ale bardzo mi się tu podoba, prace są rewelacyjne...
    owce świetne i przypalona to moja faworytka :)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za list
za każde słowo przecinek i kropkę
całuję w rączkę i stopkę