sobota, 14 września 2013

barbaratoja i ja


W czwartek wieczorem przeczytałam, że Barbara będzie w moich okolicach. Bez namysłu napisałam komentarz i maila. I nic. Do dzisiaj. Odbieram telefon i nie wierzę, po drugiej stronie słuchawki Barbaratoja. 
Nie miałam nic ręcznie zrobionego więc czym prędzej skończyłam aniołki, które spokojnie schły już chyba dwa tygodnie i czekały na moją wenę. Zapakowałam i pojechałam na spotkanie do Grodu w Biskupinie,  gdzie Basia zatrzymała się razem z mężem. Jak było? Jednym słowem: cudnie!!!

To ja i Barbara
(do tej pory nie pokazywałam swojej facjaty ale co tam):



A to aniołki, które dzisiaj skończyłam specjalnie dla Basi:








12 komentarzy:

  1. Wspaniale:) Aniołek cudowny! Posyłam moc ciepłych wrześniowych pozdrowień! Uściski.

    Peninia*
    http://peniniaart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajnie! Gratuluję udanego spotkania!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. do miłych wspomnień często się wraca, myślę że to spotkanie na pewno będzie miło wspominać:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Spotkanie w realu to jednak spotkanie w realu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję spotkania
    anioły cudneeee!!!!
    jak zwykle
    jak dobrze miec coś na zapas zrobionego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, ja nic niestety nie miałam ;-(

      Usuń
    2. I nic się tym nie przejmuj skoro i ja się tym nie przejmuję :)

      Usuń
  6. Za piękne spotkanie ;-) Też uwielbiam pogadać sobie "na żywo" z dziewczynami blogowymi. To daje pozytywną energię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co za super spotkanie,a aniołki śliczne:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Skoro sprawa się już rypła i wszyscy wiedzą jak wyglądasz, to przygotuj się na zdjęciową masakrę z mojej strony!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zrobisz mi tego! Przecież wiesz jak wyglądam. Jeszcze przestraszysz swoich podczytywaczy i po co Ci to?

      Usuń

dziękuję za list
za każde słowo przecinek i kropkę
całuję w rączkę i stopkę