niedziela, 24 lutego 2013

bravo, guziki i sowy

Muszę się przyznać, że w moim domu /nie wiedzieć czemu się na to zgadzamy/ - kupowane jest bravo. Nic ciekawego tam nie ma. NIC. A może prawie nic. W ostatnim numerze dodatkiem była przypinka na całkiem ładnym kartoniku. Więc ja ten kartonik "ciach ciach" i zrobiłam kilka magnesików.




 



Muszę się przyznać, że będąc w wieku mojego dziecka też się zaczytywałam w tym magazynie :|
Cóż ... każdy wiek ma swoje prawa.

czwartek, 21 lutego 2013

candy nr 3


Dzisiaj zdjęcie z ubiegłego roku stąd - przedstawiające moje szalone owce.
Kto chętny proszę się zapisywać pod postem do dnia 20-03-2013r., a dla wylosowanej osoby ulepię podobną parę. Zapraszam!
Baner poniżej.





środa, 20 lutego 2013

orzechówka

 


Pomarańczowa kartka z czekoladą.
Ten kolor chyba pierwszy raz zagościł wśród moich prac,  a to wszystko za sprawą orzechówki do której była dołączona.

I jeszcze jeden, i jeszcze raz! Sto lat! Sto lat! ...
 


 
 

czwartek, 14 lutego 2013

walę tynki czy walentynki?

hm...
walę tynki ale ...
na blogu u Magdaleny Kordel specjalnie na konkurs wymyśliłam własny toast walentynkowy:

Kochaj na Dzień Walentego
i każdego dnia innego!


i wygrałam butelkę wina! (tutaj)

     Ale jakby tego było mało zrobiłam dekorację, którą również mogę podciągnąć pod walentynkowe święto. Obierając owoce grejpfruta i pomarańczy wpadł mi do głowy nowy projekt. W obranych skórkach po owocach wycięłam z foremek do pierników - serducha, wysuszyłam, wrzuciłam do szklanego naczynia ze świeczką a dzisiaj przy okazji je prezentuję.
Pomysł i wykonanie - mła.




niedziela, 10 lutego 2013

special exploding box

     W ubiegłą niedzielę były chrzciny mojego pierwszego bratanka. Z tej okazji chciałam zrobić naprawdę specjalną kartkę. Stąd pomysł na exploding box - drugi w moim życiu. Pierwszy był tutaj. Między pudełkami jest jedna zasadnicza różnica: rozmiar. Pierwsze było 10x10 a drugie 6x6. Pomyślałam, że mniejsze będzie ładniejsze. I z zewnątrz oczywiście jest, a wewnątrz ... to była masakra. Musiałam powycinać mini obrazki, co było prawdziwą udręką. Męczyłam się od północy do szóstej rano, bo oczywiście robiłam to na ostatnią chwilę. Jakby tego było mało: kasę ledwo mogłam włożyć do kieszonek bo kieszonki okazały się idealne ale ... na bilon. 
Wszystko obfotografowane.
A inspirację i pomysł zaczerpnęłam od niedoścignionej mistrzyni w tworzeniu pudełek - Agnieszki.














środa, 6 lutego 2013

z ostatniej chwili



ŻYJĘ STOP PRACUJĘ STOP WKRÓTCE POKAŻĘ WIĘCEJ STOP